Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dolina małej łąki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dolina małej łąki. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 lipca 2013

Przełęcz Kondracka z Doliny Małej Łąki

Dzień wyjazdowy i zarazem od rana gorący, wszystko sugerowało, że popołudniu będzie porządna zlewa, więc nie chciałam wypuszczać się zbyt wysoko. Poza tym moje siły ulegały już wyczerpaniu, a stopy wołały „dość!”.
Początkowo miałam przejść z Dol. Małej Łąki tylko do Strążyskiej, ale po drodze stwierdziłam, że chyba jednak trochę sobie pobłażam. Dlatego chcąc poznać nowy szlak, wybrałam się Głazistym Żlebem na Przełęcz Kondracką i była to właściwa decyzja, bo szlak jest ciekawy i daje niepowtarzalne widoki.



Sam żleb jest bardzo uciążliwy i stromy, usypują się z niego kamienie, a niższe partie okropnie śliskie (ale może to po ulewie z dnia poprzedniego). Nie polecam go do schodzenia!


Na Przełęczy Kondrackiej było mnóstwo ludzi idących na Giewont i Kopę Kondracką, a ja cieszyłam się, że cel już został zdobyty i mogę na luzie się podelektować widokami.



W Kuźnicach byłam trochę za szybko, bo już ok. 14, ale zaraz zaczęło przeraźliwie grzmieć, w szybkim tempie szłam do Zakopanego, ale burzy w mieście jednak nie było, ciekawe czy była w Tatrach, gdzie zostało mnóstwo turystów…

Będzie to dla mnie niezapomniany wyjazd! Mimo, że pojechałam sama – czułam się fantastycznie, cieszyłam każdą chwilą. Pogoda wreszcie mi dopisała, oby jak najwięcej takich wyjazdów! Każdego dnia zaszłam do miejsc, gdzie nigdy przedtem nie byłam. Teraz do odkrycia pozostają mi Tatry Słowackie… 

piątek, 30 marca 2012

W Tatrach powrót zimy

Obudziłyśmy się w zupełnie innym Zakopanem, zasypanym w śniegu i to całkiem nieźle go dosypało. Wybrałyśmy się, tak samo jak dzień wcześniej, Ścieżką pod Reglami do Dol. Białego. Cały czas padał śnieg i było przepięknie. 

Ania uznała, że koniecznie trzeba ulepić bałwana, najlepiej 1,5 metrowego, jakie było jej zdziwienie, kiedy okazało się, że śnieg nie chce się lepić ;) Na zdjęciach widać jakie duże okazy udało nam się ulepić ;) 


Jak wracałyśmy z dolinki, spotkałyśmy Roberta i zabrałyśmy do Dol. Małej Łąki – niezwykle wymagająca wycieczka ;) dlatego w połowie (a może nawet nie?) drogi zawróciliśmy i poszliśmy do Żabiego Dworu posilić się po naszych trudnych, tatrzańskich wojażach. Potem jeszcze tylko deser w Samancie, powrót do pokoju, żeby się odświeżyć i z powrotem na Krupówki do knajpy :D Jak prawdziwe cepry. Chciałam zaznaczyć, że śnieg sypał cały czas, widoków zero.